poniedziałek, 15 czerwca 2015

ŁO-ło-ło-łon szot
O tak... Nareszcie en łon szot jest z dedykacją dla mojej koleżanki Ayako. :-*

Kolejny nudny dzień. Wstałam tak jak inne i poszłyśmy się wykąpać. Dziś był dzień w którym to miałam stracić dziewictwo. Trochę się bałam. Nie chciałam się dziś budzić. No ale cóż kiedyś musiało to nadejść. Dziewczyny mówiły że gdy się z nim kochają staje sie jak bestia.... Nie da się go powstrzymać. 
-Witajcie moje harpie. 
-Witaj.
 Odpowiedziałyśmy zgodnie. 
 -Layla szykuj się. 
Oblizał lubieżnie swe usta patrząc na mnie. Lekko się wzdrygnęłam. Rozebrał się i wszedł do nas. Zbliżył się do mnie. Cofnęłam się. On złapał mnie w tali. Lekko się wzdrygnęłam. Przeszedł mnie dreszczyk. Jego ręce błądziły po mojej tali. 
-Oho zaczyna się. 
Uśmiechnęły się do mnie przyjaciółki. 
Koan powiedziała: 
-Tak się zaczyna. Wiesz... Też trafiłam tu jako dziewica. I też mnie tak "zapoznawał" w tych rzeczach. 
Poczułam jak łapie mnie za piersi i je lekko ściska. Zdusiłam w sobie jęk. Muszę przyznać. Spodobało mi się to. Byłam lekko podniecona. 
-Ahhh. 
W końcu wydałam jęk. Donośny i głośny. Lucyferowi się to spodobało. Zbliżył swą twarz do mojego ucha i szepnął. 
-Dokończymy wieczorem. 
-T...tak. 
Szepnęłam podniecona. Lucyfer wyszedł. 
-I jak... Podobało się macanko? 
Dotknęłam swoich piersi. Czułam na nich jeszcze jego dotyk. To jak zaciska ręce na mych piersiach. 
-Tak... Odpowiedziałam. 
Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. 
-To jeszcze nic. Więcej czeka cię wieczorem. 
-Aham. 
Tylko to słowo dałam rade wykrztusić. Dzień mijał a ja nie mogłam się doczekać wieczoru. 

*WIECZÓR* 
-Layla już czas. 
Lucyfer stał w drzwiach pokoju. 
-Dobrze. 
Poszłam. Trochę się bałam. Weszliśmy do pokoju Lucyfera. Nigdy nie byłam w jego pokoju. Miał wielkie łóżko w ciemno czerwonym baldachimem. Lucyfer stał za mną zamykając drzwi. Po chwili odwrócił się i delikatnie objął mnie od tyłu. W tle leciała cicha muzyka. Na łóżku rozsypane były płatki róż. Tworzyły one także Ścieszkę spod naszych stóp. Lucyfer złożył delikatny pocałunek na mojej szyi. Powoli pociągnął mnie za sobą do ściany. Oparł i musnął moje usta. Chciałam więcej. Więc wpiłam się w jego. Lekko zdziwiony oddał pocałunek. Szybkim rucham zdjął mi koszule i spodenki w których mam zwyczaj spać. Postanowiłam nie być gorsza. Po chwili sama zdjęłam jego ubrania. Byliśmy w samej bieliźnie ale ja widziałam jak jego penis staje. Swymi rękami sięgną po zapięcie od mojego stanika. Odpiął do sprytnym ruchem. Zsunął się ukazując moje piersi. Znów ich dotykał. Ale tym razem nie tylko ściskał. Szczypał je i zaciskał na nich palce. Jęczałam donośnie. 
-Lucyfer... 
-Tak... 
-Więcej. 
-Dobrze... 
Zbliżył twarz do moich piersi zaczął je ssać, lizać i gryźć. Czułam się jak w niebie. Złapał mnie za tyłek i podniósł oplotłam nogi w jego pasie. Podszedł do łóżka. Położył mnie na łóżku i zwinnym ruchem zdjął moją bieliznę. Zaczął masować moje wargi sromotne. Jęczałam z przyjemnego uczucia. Zajął swoje bokserki. 
-Weź go. 
Byłam taka czerwona. Nie była pewna czy tego chciałam ale zrobiłam to. Ujęłam jego prącie w usta. Poruszałam ustami do przodu i do tyłu. Na początku nie mogłam oddychać ale nauczyłam się. Miałam dużo śliny w buzi. Złapał mój podbródek i podciągną do góry. Pocałował mnie z językiem. Połowa mojej śliny przeniosła się do jego ust. Położył mnie, kazał wypluć trochę śliny i przejechać po łechtaczkę. Zrobiłam to. Zadrżałam. Złapał moją rękę i ją zabrał. Powoli we mnie wszedł. Zabolało... Krzyknęłam, ale on stłumił krzyk swoim pocałunkiem. Zaczął się poruszać. Najpierw powolnie. Bym się przyzwyczaiła do jego ruchów. Potem przyspieszał. Jednak to już tak nie bolało. Jęczałam. Po kilkukrotnej zmianie póz doszedł. Wygięłam się w łuk. Czułam jak lepka maź rozlewa się we mnie i po chwili wypływa. Po chwili ja sama doszłam. Tak zakończył się mój pierwszy raz. Leżeliśmy przez jakiś czas nie mogąc się ruszyć. 
-I jak.. Podobało się? 
-Tak. Czuje się wspaniale. 
Nagle Lucyfer wstał. 
-Gdzie idziesz?
Zapytałam słodko. Nic nie powiedział tylko wyjął z szuflady jakąś paczkę. Podszedł z nią do łóżka. Zabrał zapalniczkę z szafeczki nocnej która stała obok łóżka. Wyciągną jednego papierosa. Następnie wyciągną paczkę w moją stronę. 
-Chcesz jednego?
Zapytał 
-Pewnie. 
Wyciągnęłam. Po chwili oboje leżeliśmy wtuleni w siebie i paliliśmy. 
-Przyznam że jesteś chyba najlepszą z harpi jakie kiedykolwiek miałem. 
-Dzięki. Ty też jesteś boski. 
Nagle Lucyfer przybliżył się do mnie i złożył na mych ustach ciepły pocałunek. 
KONIEC
***
Jezu co ja napisałam.

niedziela, 7 czerwca 2015

Rozdział 3 Urodziny
 Tygodnie mijały a ja niestety coraz starsza. Tak... Moje 15 urodziny. Już jutro. Niestety tu nie świętuje się zbyt często urodzin. Do 18 i należy o tym zapomnieć. Przechadzałam się po zamku, gdy nagle Lucyfer złapał mnie w tali od tyłu. 
-Lucyfer~sama. -pisnęłam. Przestraszyłam się go. 
-Ciii...-szepną mi do ucha. 
-Już jutro masz 15 więc szykuj się... Bo potem kilka dni i będę cie mógł skosztować.-jego ręce jeździły po całej długości mej tali. Przez co byłam tak czerwona że burak by mi zazdrościł.
-Ale Lucyfer ~sama. Chciałabym byś się trochę wstrzymał. Może ja chce mój pierwszy raz spędzić w swoim świecie. 
-Ty chyba zwariowałaś. 
-Nie. 
-Nie pozwolę ci tam pójść. 
-Bo co. Mogę robić co tylko chce. 
-Ale jak ja ci zabronię to masz się słuchać.-mizianie się przerodziło się w awanturę. 
-Bo co... Zabijesz mnie? 
-Nie... Wywalę cie. 
-I dobrze wywal. 
-Albo nie. 
-Co nie. 
-Pozwolę ci stracić dziewictwo w ludzkim świecie. Ale nie licz że ci się to uda. 
-Niby dlaczego. 
-Nikt nie powiedział że wyśle cie tam jako piękną. 
-Zobaczysz uda mi się. 
I tak po kilku godzinach kutni wyszło na moje. Lucyfer się zgodził. Wszystko było gotowe do obchodu teleportacji. 
-Layla. Zawołał Lucyfer. 
-Tak? 
Podeszłam do niego. Pociągną mnie za rękę w jakiś kąt. 
-Ehh miesiąc bez widzenia twojej buźki to jak miesiąc bez stosunku dla mnie. 
Powiedział smutny. 
-Ten miesiąc minie ci szybciutko. 
Uśmiechnęłam się pocieszając swojego pana. 
-Wiem. 
Jego twarz znów zbliżyła się do mojej. Czułam jego lekko przyspieszony oddech. Oddech pożądania. 
-Nie mogę się powstrzymać. 
Dopowiedział. Jego usta delikatnie dotknęły moich. Był to niewinny pocałunek. Jego oddech drażnił mą delikatną skórę. Oddałam pocałunek z większą ilością pożądania. Pogłębił go. Jego ręce błądziły po mojej smuklej tali. Jakby czegoś szukały. W końcu dotknął mojej piersi. Wydałam z siebie cichy stłumiony jęk. On zacisnął rękę i znów pogłębił pocałunek. W ostatniej chwili się opamiętaliśmy. Odsunęłam się zarumieniona. 
-Chce więcej.... Pożądam cie. 
Mówił nadal klejąc się do mnie. Widziałam to w jego oczach. -Wybacz. 
-Lucuś. Już wszystko gotowe. 
-Dobra. 
Powiedział z niechęcią. Podeszłam z Lucyferem do dziewczę. Tam weszłam do koła narysowanego krwią. 
Ciekawe czyją? 
-No to widzimy się za miesiąc. 
-Papa Lay.-krzyknęły dziewczyny. 
-Żegnaj Layla. Widzimy sie za miesiąc. 
-Ta.. Papa. I zniknęłam. 
c.d.n.
***
Oto 3 rozdział. Mam nadzieje że wam się spodoba.
Czekajcie na 4.
Wybaczcie...... !!!
Gomen (jap.Przepraszam) że nie nie było. Nie było czasu wstawiać a potem (i pisać) a potem skapnęłam się że nie ma postaci. Więc nie przedłużając oto one. A i proszę wybaczyć bo obrazki to trochę no wiecie... Ale no... To piekło heloł skoro piekło to i niegrzecznie dziewczyny.
Każda charpia wygląda jak człowiek. Potrafią ukryć swoje skrzydła i szpony. Zazwyczaj ukazują je tylko do walki.

1.Layla de Vill (Ja) (imię i nazwistko mojej postaci z rp na facebooku)


  • Wiek: 14-15 lat.
  • Włosy: Bląd
  • Oczy:Miodowe
  • Znaki szczególne: Niezmywalny czarny lakier na paznokciach. Po zmianie w harpie czarne szpony.
  • Historia przed śmiercią:Dowiecie się w trakcie.
  • Przyczyna śmierci:Zabójstwo
  •  Skrzydła:białe
2. Koan Hinoshi (Imię na cześć Koan z Sailor Moon)
  • Wiek: 17 lat
  • Włosy: Brązowe 
  • Oczy: Złote
  • Znaki szczególne: Tatuaż na brzuchu. Złote szpony.
  • Historia przed śmiercią:Uczennica 2b w szkole Haghise.
  • Przyczyna śmierci: Wypadek autobusem szkolnym
  • Skrzydła: Złote
 3.Petz Hill (Imię na cześć Petz z Sailor Moon)
  • Wiek: 17 lata
  • Włosy: Blond
  • Oczy:Zielone
  • Znaki szczególne:Czarne szpony.
  • Historia przed śmiercią: Uczennica 2b w szkole Haghise.
  • Przyczyna śmierci: Wypadek autobusem szkolnym
  • Skrzydła:Białe
4.Esmeralda Redbird (Nazwisko na cześć mojej ulubionej postaci z sagi Dom nocy:Zoey Redbird)
  • Wiek: 20 lat
  • Włosy:Zielone
  • Oczy:Fioletowe
  • Znaki szczególne:Czarne szpony
  • Historia przed śmiercią: Uczennica w szkole Haghise.
  • Przyczyna śmierci:Wypadek autobusem szkolnym
  • Skrzydła: Granatowe
5. Caravella Hitte
  • Wiek: 27 lat
  • Włosy: Blady Bląd
  • Oczy: Matowo zielone
  • Znaki szczególne: Nie ma
  • Histora przed śmiercią:  Pracowała jako barmanka
  • Przyczyna śmierci:Samobójstwo
  •  Skrzydła: Matowy róż
6.Beatrich Kitte
Na cześć Harpus z bakugan łiiiii.
  •  Wiek: 38 lat
  • Włosy:Zielone
  • Oczy: Fioletowe
  • Znaki szczególne:Zielone Skrzydła i szpony.
  • Historia przed śmiercią:Nieznana. Wiadomo tylko że była samotną matką.
  • Przyczyna śmierci: Napad na bank. Postrzelona. 
  • Skrzydła :zielone
7.Rei Kawacha
  • Wiek: 100+
  • Włosy:Czerwone
  •  Oczy:niebieskie
  • Znaki szczególne:Złote szpony
  • Historia przed śmiercią: Nieznana
  • Przyczyna śmierci: Nigdy nie wspominała. Poprostu zapomniała o tym.
  • Skrzydła:zielone
8.Lucyfer (Na cześć Lucifera z Maou-sama)
  • Wiek: 1000+
  • Włosy:Fioletowe
  • Oczy: Fioletowe
  • Znaki szczególne: Granatowe szpony i ciemno fioletowy ogon.
  • Skrzydła:Ciemno fioletowe
9.Natalia Cupis
  • Wiek: 16 lat
  • Włosy: Błękitne
  • Oczy: Fioletowe
  • Znaki szczególne: Znamię na czole w kształcie korony. Niebieskie szpony
  • Historia przed śmiercią:Dowiecie się sami. Wspomnie tylko że ma związek z główną bohaterką.
  • Przyczyna śmierci: Samobójstwo
  • Skrzydła: czarne jak smoła na końcu białe piórka.
  • Partner:Consaite
 10.Consaite Piku
  • Wiek: 20
  • Włosy: Czarne
  • Oczy: Brązowe
  • Znaki szczególne:Czarne szpony.
  • Historia przed śmiercią: Chłopak Natali
  • Historia śmierci: Samobójstwo
  • Skrzydła:Czarne 
  • Partnerka:Natalia
To już wszyscy Może tam się jeszcze pojawią ludzie ale to po pewnym czasie.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 2 -Nareszcie weekend
Dni mijały. Praktycznie nie zmieniało się nic. Codziennie rano. Wstawanie, kąpiel i do sali tronowej. Ahh jaka to monotonność. Ale tak tylko przez 5 dni.
 Weekend. To dopiero niesamowity dzień.  Cały wolny, spokojny dzień. Na całe szczęście jest tu tak jak na ziemi. Czyli fast fudy, kafejki, butiki. A wszystko tak tanio. Chodziłyśmy cały dzień w siódemkę. Lucyfer odpoczywał w zameczku. Najpierw zahaczyłyśmy o piekielne CCC. Kupiłyśmy sobie szpilki by mieć w czym chodzić po sali tronowej. No i oczywiście jak to Lucyfer mówi "Dobra noc zależy od wysokości szpilki."
Potem balerinki. Następnie przeniosłyśmy się do butiku z ubraniami. Cały dzień. Wolne!
Po udanych zakupach wróciłyśmy na zamek.
-No to co teraz robimy?-zapytałam
-Hmmm... Może muzyka kilka butelek alkoholu i Lucek?-zaproponowała Koan.
-Na alkohol i muzykę mogę się zgodzić. Ale no wiesz. Po alkoholu mogą się dziać różne rzeczy.-powiedziałam to ja. Tak ja 14 latka która za życia brzydziła się nikotyną, alkoholem czy też prochami. Teraz mogłam sobie pozwolić. I tak nie zniszczę sobie życia.
-A co tam fajnie będzie. -uśmiechnęła się Rei
-No może fajnie ale dobrze wiecie że Lucyfer i alkohol to złe połączenie. -uświadomiłam  im . Ale im to nie przeszkadzało.
-Ech no dobra ale jak się obudzę rozdziewiczona to was zabije.
-Dobra dobra. Dziewojo nie martw się. My się nim zajmiemy. -zakomunikowała Esmeralda.
-No mam taką nadzieje.
Godzinę po. Wszyscy oczywiście najebani w 3 dupy bawią się na całego. Nawet ja.
Rano.
Wstałam z wielkim bólem głowy. Pokój był masakrą. Spałam w objęciach Lucyfera. Szybko wstałam i cofnęłam się. Lucyfer w tym momencie otworzył swe fioletowe oczy. Nadal był pijany. I właśnie takim krokiem podszedł do mnie. Złapał mnie za nadgarstki i wyciągną z pokoju.
-Lucyfer ~sama jesteś pijany.
-Japa!-wrzasnął pijany.
-A...ale...-za jąkałam się
-Żadnych ale. -wciągną mnie do swojego pokoju.
Złapał mnie w tali i przyciągnął bliżej. O wiele bliżej niż przypuszczałam. Wziął mnie na ręce, podszedł ze mną do łóżka i powoli na nim położył. Moje serce biło jak szalone. Zawisł nade mną.
Był... Piękny. Przełknęłam ślinę a on zbliżył się do mnie znów. Nasze nosy powoli się zaczynały stykać. Był za blisko. W końcu poczułam coś czego bałam się. Nie chciałam by teraz to robił. Chciałam to zrobić gdy stanie się ten pierwszy raz. Pocałował mnie. Na początku wyrywałam się z objęć jego warg. Ale coś... Coś mnie pokusiło. Oddałam pocałunek. Niepewnie. Już wiedziałam. Zakochałam się w nim. Ale on jest.. Nie. On nie zakocha się we mnie.
Przestałam go całować.
-Proszę... Przestań. -błagałam.
-Ci..-przyłożył mi palca do ust.
-Ale Lucyfer~sama. Obiecałeś. Obiecałeś.-do oczu podchodziły mi łzy.
Próbowałam uciec. W końcu udało mi się. Wybiegłam i uciekłam do naszego pokoju.
Dziewczyny już nic spały. Strasznie dyszałam. Płakałam.
-Obiecałyście. I co? Lucyfer prawie mnie zgwałcił.
-Hę? Ej nie płacz.-powiedziała Koan.
-Jak mam nie płakać Lucuś mnie chciał zgwałcić. Obiecałyście.
-No już nie płacz.-Caravella podeszła do mnie i mnie przytuliła.
-Ale...ale... On mnie...-nadal płakałam. -Obiecał... Obiecał mi.
-Ciii.. Przepraszam to my miałyśmy go pilnować.-przeprosiła ją Caravella
-Nic ci nie będzie. Jesteś z nami.-odpowiedziała Koan.
Kilka godzin później.
Lucyfer podszedł do mnie.
-Te no... Ten... Przepraszam. -powiedział.
Widać było że pierwszy raz przepraszał.
-Emm no nic się nie stało.-powiedziałam speszona.
-Ehh.. No..ten.. Mogę jeszcze raz?
Gdy to usłyszałam to wiedziałam o co mu chodzi. Więc niepewnie odpowiedziałam.
-P...p...pewnie.
Lucyfer zbliżył się do mnie. Powoli. A moje serce biło jak szalone. W końcu to poczułam. Jego usta delikatnie stykały się z moim. Czułam to ciepło. To jak mnie obejmuje. W tle słyszeliśmy wiwaty. Nie obchodziły mnie one. Wiedziałam że to tak przelotnie. Oddałam pocałunek. A Lucyfer powoli wepchnął do mojej buzi język. Czerwona nie wiedziałam co zrobić. Lecz po chwili się temu poddałam. Po kilku chwilach się oderwał. Pomiędzy naszymi ustami pojawiła sie stróżka śliny która nas łączyła. Po chwili znikła.
-No to ja.. Już pójdę.
-Nom. To my dalej sprzątamy.-uśmiechnęłam się.
-Nom to pa.
-Nom p...pa.
                                                                             C.D.N.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 1 - Piekło

Piekło. Z czym wam się kojarzy. Z grzechami?
Może. Ze złymi duszami które zawiniły?
 No prawie.
 Piekło to miejsce do którego sama trafiłam.
Tak... Trafiłam.
Ja Layla de Vill. Jestem 14-latką która zawiniła. Ale o tym potem.
 Piekło to miejsce w którym żyje już od ponad roku. Jak je można określić?
Świat gdzie nie istnieją ludzie. Po śmierci kobiety które tu trafiają wyglądają jak harpie. Piękne o bladej cerze. Urocze i uwodzicielskie. Długowłose ślicznotki.
A mężczyźni to demony. Przystojne demony. Pełne uroku. Pewnie myślicie że każdy ma taki sam charakter.
 Nie. Charakter się nie zmienia. Ale mniejsza o nas. Świat ten jest nawet ładny. Przyzwyczaiłam się do niego. I nie tylko do tego.
 W tym świecie jest ktoś kto sprawuje władzę. Jest nim Lucyfer. Przystojny 17-letni chłopak. Ma on wszystko. Władze, potęgę. I coś jeszcze. Piękne i zniewalające pięknem harpie. Które zrobią dla niego wszystko. Jest nas 7.
 Tak... Nas. Pomimo że mam 14 lat to jestem jedną z osobistych harpii Lucyfera. Każda by chciała. A dokładnie to jesteśmy... Ja, Esmeralda, Petz, Koan, Beatrich, Caravella i Rei. Ja jestem najmłodsza. A Rei najstarsza. Ma ponad 800 lat. Ale nie wygląda na starą. Co to to nie.
 Każda harpia i każdy demon są nieśmiertelni.
 A mianowicie. Jeśli trafisz do piekła po 18 roku życia to jako harpia/demon przez całe życie będziesz wyglądać na tyle ile miałeś/-aś ma ziemi. Ale jeśli trafisz przed 18 rokiem życia np w wieku 16 lat. To będziesz rósł/rosła dopóki nie osiągniesz wieku 18 lat. Oczywiście nie grozi nikomu coś takiego jak śmierć. Z tego świata można zniknąć na jeden sposób. Ktoś musi cie zabić. Dobra koniec o świece. Wróćmy do konkretów.
Jak wygląda mój poranek? O tusz tak.
Wstajemy bardzo wcześnie. Wszystkie mieszkamy w jednym pokoju. Gdy wszystkie dojdziemy do siebie po nocy udajemy się do naszej pięknej wielkiej wanny. Zazwyczaj kąpiemy się w 6 naraz. Na początku wstydziłam się ale i tak się przyzwyczaiłam. Jednak to było piekło więc nie było takich wód. O nie.
Wszystkie rozebrałyśmy się i weszłyśmy do ciepłej lawy. Ona nie paliła naszej skóry wręczy była dla nas jak woda.
Ale pewnie zastanawiacie się dlaczego jest nas 6 a nie 7. No cóż. Jak już mówiłam Lucyfer może mieć wszystko. A każda z nas ma wyznaczony 1 tydzień. Czyli każda z nas ma 1 tydzień w którym przeżywa z panem doznania nocne. Jak na razie mnie w to nie wlicza. Czeka aż ukończę 15 lat. Co wydarzy się za 7 tygodnie. Ale i tak moja kolej jest po Esmeraldzie. Czyli 3 tygodnie po moich urodzinach. No więc jedna z nas przychodzi do nas w połowie kąpieli. O wilku mowa. Do wielkiej sali w której brałyśmy kąpiel weszła pewna dwójka. Byli to Rei i nasz pan Lucyfer.
-Witam was. Moje drogie.
-Witamy.-opuściłyśmy głowę na znak pokłonu.
-Hej dziewczyny.
-Hej Rei.-odpowiedziałyśmy zgodnie uśmiechnięte.
Lucyfer w bokserkach usiadł na rogu i zatopił nogi w lawie. Wszystkie pomimo tego że byłyśmy nagie wyszłyśmy i okrążyłyśmy Lucka.
-Panie proszę się do nas przyłączyć.-powiedziała Petz uwodzicielskim głosem go jego ucha.
-No nie wiem. -odpowiedział.
-Tak bardzo prosimy.-powiedziałam i zrobiłam minę zbitego pieska.
-No dobrze.
Zdjął bokserki i wszedł do nas. Jednak czas szybko mijał. Całą ósemką wyszliśmy i ubrani wyruszyliśmy do sali tronowej. Lucyfer zajął swoje miejsce na tronie a my swoje miejsce na schodach. Siedziałyśmy, leżałyśmy, śmiałyśmy się, rozwalałyśmy się po całych schodach. Czasami Lucyfer wołał nas by doznać spokoju. Napajał się pocałunkami. Czasami dochodziło do macania.  Ale ja...
Ja się jeszcze do nich nie zaliczałam. Byłam jeszcze za młoda. To znaczy Lucyfer miał już na mnie chrapkę kilka razy ale dbał o nas i liczył się z tym że nie chce stracić dziewictwa. Ale potem byłam zobowiązana na to by w odpowiedni tydzień być zdana na niego.
Całe dnie mijały właśnie tak. Wieczorem kąpiel. Zajmowała ona około 2 godzin. A potem zostanie. Nasza szóstka poszła do pokoju dziewcząt. A Lucek z jedną z nas do jego pokoju.
Zazwyczaj wszystkie siedzimy w bieliźnie i gramy w różne gry. Oraz plotkujemy.
-A tak mnie zastanawia.-zaczęła Koan. -...Layla. Byłaś kiedyś w pokoju pana?
-Ja? No tak. Raz. Jak dołączyłam do was. Chciał mnie zgwałcić ale wtedy powiedziałam mu że 15 nie mniej.
-Aham to tak to było.-uśmiechnęła się Beatrich.
-A tak w ogóle to jak to jest. No wiecie. Ten  pierwszy raz. -zapytałam.
-No wiesz na początku boli i to bardzo. Ale potem jest coraz milej. Ból ustaje a na jego miejsce wchodzi przyjemność. -powiedziała Petz.
Ze strony zachodniego skrzydła zamku zaczęły dobiegać jęki ale do tego się szybko przyzwyczajano.
                                           C.D.N.