wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 2 -Nareszcie weekend
Dni mijały. Praktycznie nie zmieniało się nic. Codziennie rano. Wstawanie, kąpiel i do sali tronowej. Ahh jaka to monotonność. Ale tak tylko przez 5 dni.
 Weekend. To dopiero niesamowity dzień.  Cały wolny, spokojny dzień. Na całe szczęście jest tu tak jak na ziemi. Czyli fast fudy, kafejki, butiki. A wszystko tak tanio. Chodziłyśmy cały dzień w siódemkę. Lucyfer odpoczywał w zameczku. Najpierw zahaczyłyśmy o piekielne CCC. Kupiłyśmy sobie szpilki by mieć w czym chodzić po sali tronowej. No i oczywiście jak to Lucyfer mówi "Dobra noc zależy od wysokości szpilki."
Potem balerinki. Następnie przeniosłyśmy się do butiku z ubraniami. Cały dzień. Wolne!
Po udanych zakupach wróciłyśmy na zamek.
-No to co teraz robimy?-zapytałam
-Hmmm... Może muzyka kilka butelek alkoholu i Lucek?-zaproponowała Koan.
-Na alkohol i muzykę mogę się zgodzić. Ale no wiesz. Po alkoholu mogą się dziać różne rzeczy.-powiedziałam to ja. Tak ja 14 latka która za życia brzydziła się nikotyną, alkoholem czy też prochami. Teraz mogłam sobie pozwolić. I tak nie zniszczę sobie życia.
-A co tam fajnie będzie. -uśmiechnęła się Rei
-No może fajnie ale dobrze wiecie że Lucyfer i alkohol to złe połączenie. -uświadomiłam  im . Ale im to nie przeszkadzało.
-Ech no dobra ale jak się obudzę rozdziewiczona to was zabije.
-Dobra dobra. Dziewojo nie martw się. My się nim zajmiemy. -zakomunikowała Esmeralda.
-No mam taką nadzieje.
Godzinę po. Wszyscy oczywiście najebani w 3 dupy bawią się na całego. Nawet ja.
Rano.
Wstałam z wielkim bólem głowy. Pokój był masakrą. Spałam w objęciach Lucyfera. Szybko wstałam i cofnęłam się. Lucyfer w tym momencie otworzył swe fioletowe oczy. Nadal był pijany. I właśnie takim krokiem podszedł do mnie. Złapał mnie za nadgarstki i wyciągną z pokoju.
-Lucyfer ~sama jesteś pijany.
-Japa!-wrzasnął pijany.
-A...ale...-za jąkałam się
-Żadnych ale. -wciągną mnie do swojego pokoju.
Złapał mnie w tali i przyciągnął bliżej. O wiele bliżej niż przypuszczałam. Wziął mnie na ręce, podszedł ze mną do łóżka i powoli na nim położył. Moje serce biło jak szalone. Zawisł nade mną.
Był... Piękny. Przełknęłam ślinę a on zbliżył się do mnie znów. Nasze nosy powoli się zaczynały stykać. Był za blisko. W końcu poczułam coś czego bałam się. Nie chciałam by teraz to robił. Chciałam to zrobić gdy stanie się ten pierwszy raz. Pocałował mnie. Na początku wyrywałam się z objęć jego warg. Ale coś... Coś mnie pokusiło. Oddałam pocałunek. Niepewnie. Już wiedziałam. Zakochałam się w nim. Ale on jest.. Nie. On nie zakocha się we mnie.
Przestałam go całować.
-Proszę... Przestań. -błagałam.
-Ci..-przyłożył mi palca do ust.
-Ale Lucyfer~sama. Obiecałeś. Obiecałeś.-do oczu podchodziły mi łzy.
Próbowałam uciec. W końcu udało mi się. Wybiegłam i uciekłam do naszego pokoju.
Dziewczyny już nic spały. Strasznie dyszałam. Płakałam.
-Obiecałyście. I co? Lucyfer prawie mnie zgwałcił.
-Hę? Ej nie płacz.-powiedziała Koan.
-Jak mam nie płakać Lucuś mnie chciał zgwałcić. Obiecałyście.
-No już nie płacz.-Caravella podeszła do mnie i mnie przytuliła.
-Ale...ale... On mnie...-nadal płakałam. -Obiecał... Obiecał mi.
-Ciii.. Przepraszam to my miałyśmy go pilnować.-przeprosiła ją Caravella
-Nic ci nie będzie. Jesteś z nami.-odpowiedziała Koan.
Kilka godzin później.
Lucyfer podszedł do mnie.
-Te no... Ten... Przepraszam. -powiedział.
Widać było że pierwszy raz przepraszał.
-Emm no nic się nie stało.-powiedziałam speszona.
-Ehh.. No..ten.. Mogę jeszcze raz?
Gdy to usłyszałam to wiedziałam o co mu chodzi. Więc niepewnie odpowiedziałam.
-P...p...pewnie.
Lucyfer zbliżył się do mnie. Powoli. A moje serce biło jak szalone. W końcu to poczułam. Jego usta delikatnie stykały się z moim. Czułam to ciepło. To jak mnie obejmuje. W tle słyszeliśmy wiwaty. Nie obchodziły mnie one. Wiedziałam że to tak przelotnie. Oddałam pocałunek. A Lucyfer powoli wepchnął do mojej buzi język. Czerwona nie wiedziałam co zrobić. Lecz po chwili się temu poddałam. Po kilku chwilach się oderwał. Pomiędzy naszymi ustami pojawiła sie stróżka śliny która nas łączyła. Po chwili znikła.
-No to ja.. Już pójdę.
-Nom. To my dalej sprzątamy.-uśmiechnęłam się.
-Nom to pa.
-Nom p...pa.
                                                                             C.D.N.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 1 - Piekło

Piekło. Z czym wam się kojarzy. Z grzechami?
Może. Ze złymi duszami które zawiniły?
 No prawie.
 Piekło to miejsce do którego sama trafiłam.
Tak... Trafiłam.
Ja Layla de Vill. Jestem 14-latką która zawiniła. Ale o tym potem.
 Piekło to miejsce w którym żyje już od ponad roku. Jak je można określić?
Świat gdzie nie istnieją ludzie. Po śmierci kobiety które tu trafiają wyglądają jak harpie. Piękne o bladej cerze. Urocze i uwodzicielskie. Długowłose ślicznotki.
A mężczyźni to demony. Przystojne demony. Pełne uroku. Pewnie myślicie że każdy ma taki sam charakter.
 Nie. Charakter się nie zmienia. Ale mniejsza o nas. Świat ten jest nawet ładny. Przyzwyczaiłam się do niego. I nie tylko do tego.
 W tym świecie jest ktoś kto sprawuje władzę. Jest nim Lucyfer. Przystojny 17-letni chłopak. Ma on wszystko. Władze, potęgę. I coś jeszcze. Piękne i zniewalające pięknem harpie. Które zrobią dla niego wszystko. Jest nas 7.
 Tak... Nas. Pomimo że mam 14 lat to jestem jedną z osobistych harpii Lucyfera. Każda by chciała. A dokładnie to jesteśmy... Ja, Esmeralda, Petz, Koan, Beatrich, Caravella i Rei. Ja jestem najmłodsza. A Rei najstarsza. Ma ponad 800 lat. Ale nie wygląda na starą. Co to to nie.
 Każda harpia i każdy demon są nieśmiertelni.
 A mianowicie. Jeśli trafisz do piekła po 18 roku życia to jako harpia/demon przez całe życie będziesz wyglądać na tyle ile miałeś/-aś ma ziemi. Ale jeśli trafisz przed 18 rokiem życia np w wieku 16 lat. To będziesz rósł/rosła dopóki nie osiągniesz wieku 18 lat. Oczywiście nie grozi nikomu coś takiego jak śmierć. Z tego świata można zniknąć na jeden sposób. Ktoś musi cie zabić. Dobra koniec o świece. Wróćmy do konkretów.
Jak wygląda mój poranek? O tusz tak.
Wstajemy bardzo wcześnie. Wszystkie mieszkamy w jednym pokoju. Gdy wszystkie dojdziemy do siebie po nocy udajemy się do naszej pięknej wielkiej wanny. Zazwyczaj kąpiemy się w 6 naraz. Na początku wstydziłam się ale i tak się przyzwyczaiłam. Jednak to było piekło więc nie było takich wód. O nie.
Wszystkie rozebrałyśmy się i weszłyśmy do ciepłej lawy. Ona nie paliła naszej skóry wręczy była dla nas jak woda.
Ale pewnie zastanawiacie się dlaczego jest nas 6 a nie 7. No cóż. Jak już mówiłam Lucyfer może mieć wszystko. A każda z nas ma wyznaczony 1 tydzień. Czyli każda z nas ma 1 tydzień w którym przeżywa z panem doznania nocne. Jak na razie mnie w to nie wlicza. Czeka aż ukończę 15 lat. Co wydarzy się za 7 tygodnie. Ale i tak moja kolej jest po Esmeraldzie. Czyli 3 tygodnie po moich urodzinach. No więc jedna z nas przychodzi do nas w połowie kąpieli. O wilku mowa. Do wielkiej sali w której brałyśmy kąpiel weszła pewna dwójka. Byli to Rei i nasz pan Lucyfer.
-Witam was. Moje drogie.
-Witamy.-opuściłyśmy głowę na znak pokłonu.
-Hej dziewczyny.
-Hej Rei.-odpowiedziałyśmy zgodnie uśmiechnięte.
Lucyfer w bokserkach usiadł na rogu i zatopił nogi w lawie. Wszystkie pomimo tego że byłyśmy nagie wyszłyśmy i okrążyłyśmy Lucka.
-Panie proszę się do nas przyłączyć.-powiedziała Petz uwodzicielskim głosem go jego ucha.
-No nie wiem. -odpowiedział.
-Tak bardzo prosimy.-powiedziałam i zrobiłam minę zbitego pieska.
-No dobrze.
Zdjął bokserki i wszedł do nas. Jednak czas szybko mijał. Całą ósemką wyszliśmy i ubrani wyruszyliśmy do sali tronowej. Lucyfer zajął swoje miejsce na tronie a my swoje miejsce na schodach. Siedziałyśmy, leżałyśmy, śmiałyśmy się, rozwalałyśmy się po całych schodach. Czasami Lucyfer wołał nas by doznać spokoju. Napajał się pocałunkami. Czasami dochodziło do macania.  Ale ja...
Ja się jeszcze do nich nie zaliczałam. Byłam jeszcze za młoda. To znaczy Lucyfer miał już na mnie chrapkę kilka razy ale dbał o nas i liczył się z tym że nie chce stracić dziewictwa. Ale potem byłam zobowiązana na to by w odpowiedni tydzień być zdana na niego.
Całe dnie mijały właśnie tak. Wieczorem kąpiel. Zajmowała ona około 2 godzin. A potem zostanie. Nasza szóstka poszła do pokoju dziewcząt. A Lucek z jedną z nas do jego pokoju.
Zazwyczaj wszystkie siedzimy w bieliźnie i gramy w różne gry. Oraz plotkujemy.
-A tak mnie zastanawia.-zaczęła Koan. -...Layla. Byłaś kiedyś w pokoju pana?
-Ja? No tak. Raz. Jak dołączyłam do was. Chciał mnie zgwałcić ale wtedy powiedziałam mu że 15 nie mniej.
-Aham to tak to było.-uśmiechnęła się Beatrich.
-A tak w ogóle to jak to jest. No wiecie. Ten  pierwszy raz. -zapytałam.
-No wiesz na początku boli i to bardzo. Ale potem jest coraz milej. Ból ustaje a na jego miejsce wchodzi przyjemność. -powiedziała Petz.
Ze strony zachodniego skrzydła zamku zaczęły dobiegać jęki ale do tego się szybko przyzwyczajano.
                                           C.D.N.