Rozdział 3 Urodziny
Tygodnie mijały a ja niestety coraz starsza. Tak... Moje 15 urodziny. Już jutro. Niestety tu nie świętuje się zbyt często urodzin. Do 18 i należy o tym zapomnieć. Przechadzałam się po zamku, gdy nagle Lucyfer złapał mnie w tali od tyłu.
-Lucyfer~sama. -pisnęłam. Przestraszyłam się go.
-Ciii...-szepną mi do ucha.
-Już jutro masz 15 więc szykuj się... Bo potem kilka dni i będę cie mógł skosztować.-jego ręce jeździły po całej długości mej tali. Przez co byłam tak czerwona że burak by mi zazdrościł.
-Ale Lucyfer ~sama. Chciałabym byś się trochę wstrzymał. Może ja chce mój pierwszy raz spędzić w swoim świecie.
-Ty chyba zwariowałaś.
-Nie.
-Nie pozwolę ci tam pójść.
-Bo co. Mogę robić co tylko chce.
-Ale jak ja ci zabronię to masz się słuchać.-mizianie się przerodziło się w awanturę.
-Bo co... Zabijesz mnie?
-Nie... Wywalę cie.
-I dobrze wywal.
-Albo nie.
-Co nie.
-Pozwolę ci stracić dziewictwo w ludzkim świecie. Ale nie licz że ci się to uda.
-Niby dlaczego.
-Nikt nie powiedział że wyśle cie tam jako piękną.
-Zobaczysz uda mi się.
I tak po kilku godzinach kutni wyszło na moje. Lucyfer się zgodził. Wszystko było gotowe do obchodu teleportacji.
-Layla.
Zawołał Lucyfer.
-Tak?
Podeszłam do niego. Pociągną mnie za rękę w jakiś kąt.
-Ehh miesiąc bez widzenia twojej buźki to jak miesiąc bez stosunku dla mnie.
Powiedział smutny.
-Ten miesiąc minie ci szybciutko.
Uśmiechnęłam się pocieszając swojego pana.
-Wiem.
Jego twarz znów zbliżyła się do mojej. Czułam jego lekko przyspieszony oddech. Oddech pożądania.
-Nie mogę się powstrzymać.
Dopowiedział. Jego usta delikatnie dotknęły moich. Był to niewinny pocałunek. Jego oddech drażnił mą delikatną skórę. Oddałam pocałunek z większą ilością pożądania. Pogłębił go. Jego ręce błądziły po mojej smuklej tali. Jakby czegoś szukały. W końcu dotknął mojej piersi. Wydałam z siebie cichy stłumiony jęk. On zacisnął rękę i znów pogłębił pocałunek. W ostatniej chwili się opamiętaliśmy. Odsunęłam się zarumieniona.
-Chce więcej.... Pożądam cie.
Mówił nadal klejąc się do mnie. Widziałam to w jego oczach.
-Wybacz.
-Lucuś. Już wszystko gotowe.
-Dobra.
Powiedział z niechęcią. Podeszłam z Lucyferem do dziewczę. Tam weszłam do koła narysowanego krwią.
Ciekawe czyją?
-No to widzimy się za miesiąc.
-Papa Lay.-krzyknęły dziewczyny.
-Żegnaj Layla. Widzimy sie za miesiąc.
-Ta.. Papa.
I zniknęłam.
c.d.n.
***
Oto 3 rozdział. Mam nadzieje że wam się spodoba.
Oto 3 rozdział. Mam nadzieje że wam się spodoba.
Czekajcie na 4.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz